Co wiemy na temat quadów?

Quad

Nie wymyślono lepszego pojazdu, który przeprawi się przez rzekę, pokona błotnisty teren, wdrapie się na zbocze

Trudno znaleźć teren, który jest za trudny dla czterokołowca. Piasek, kamienisty teren, las, góry, woda, strome zbocza, wąskie ścieżki – quad nie boi się takich warunków. Nawet wręcz przeciwnie, wtedy dopiero pokazuje, co potrafi. A wygląda niepozornie, trochę jak skrzyżowanie kosiarki do trawy z traktorkiem albo – jak mówią ci, którzy nie lubią takiego lekceważącego traktowania tych pojazdów – jak połączenie samochodu terenowego i motocykla. Quad ma wszystkie najlepsze cechy tych pojazdów do poruszania się w terenie, w którym nie dałyby sobie rady ani samochód, ani motocykl.

Amerykanie ulepszają Japończyków

Ojczyzną ATV – All Terrain Vehicles (po polsku chyba najlepszy termin to wszędołazy) – jest Japonia, kraj, w którym mieszkańcy małych miasteczek i wiosek po deszczu nie mogli wydostać się ze swoich siedzib. Górzystych, rozmokłych dróg nie były w stanie pokonać ani motocykle, ani samochody. Inżynier Osamu Techeuki, pracujący w Hondzie, w 1967 roku wpadł na pomysł, by zastąpić jedno tylne koło motocykla dwoma dużymi, umieszczonymi na sztywnej osi. To poprawiło sprawność pokonywania przeszkód.

Trójkołowy motocykl z siedmiokonnym silnikiem na początku lat 70. trafił do USA. Klienci byli zachwyceni wielkimi oponami, które świetnie spisywały się w błocie, śniegu i wodzie. Był tylko jeden problem: dochodziło do tragicznych wypadków, bo taki pojazd był bardzo wywrotny na zakrętach. Gdy wycofano je z rynku (produkcja została nawet zakazana), ktoś wpadł na genialny pomysł: zostawić motocyklową kierownicę, która będzie sterowała nie jednym, ale dwoma kołami. Pojazd nazwano quad (czworaczek). Od tego momentu (lata 80.) zaczęła się światowa kariera pojazdu. Ponad 100 modeli produkują Honda, Suzuki, Kawasaki, Yamaha, amerykański Polaris i Arctic Cat, kanadyjski Bombardier.

Pierwsze quady, przypominające traktory, pojawiły się w końcu lat siedemdziesiątych. Takie tradycyjne konstrukcje powstają zresztą do dziś. Są niezastąpione przy wszelkiego rodzaju ciężkich pracach, z holowaniem awionetek i łodzi motorowych włącznie.

Pomysł podchwyciło wojsko i służby, którym potrzebny jest szybki pojazd do przemieszczania się w trudnym terenie. W ten sposób quad stał się etatowym środkiem transportu służb granicznych, wojskowego zwiadowcy czy ratownictwa górskiego. Jadąc quadem na skróty wśród skał, dwóch ratowników GOPR ze sprzętem reanimacyjnym znajdzie się przy rannym kilka razy szybciej niż na piechotę. I nie są zmęczeni podejściem, mogą od razu rozpocząć akcję ratowniczą.

Maszyna wieloczynnościowa

Quady występują w różnych odmianach, w zależności od przeznaczenia: przemysłowe to bardzo mocne traktorki z napędem na cztery koła. Są tak skonstruowane, aby mogły ciągnąć pnie drzew lub załadowane przyczepy – tam, gdzie tradycyjnym traktorem trudno się przecisnąć między wąskimi odstępami wśród drzew.

Quady sportowo-turystyczne są najbardziej popularne i uniwersalne. Mogą służyć do zabawy w terenie, ale także do wykonywania drobnych prac.

Czterokółki sportowe uczestniczą w zawodach. Mają silniki o pojemności od 50 do 700 centymetrów sześciennych w wersjach dwusuwowej i czterosuwowej. Są bardzo wytrzymałe i odporne na uszkodzenia. Często płyta osłaniająca od dołu układ napędowy jest wykonana z termoplastycznego tworzywa, które ślizga się po powierzchni skał i kamieni. Mają napęd tylko na tylną oś.

W modelach najwyższej klasy są stosowane najnowocześniejsze rozwiązania techniczne: automatyczne skrzynie biegów, tarczowe hamulce, niezależne zawieszenie McPhersona, napęd na cztery koła, redukcje przełożeń. Poruszają się w terenie praktycznie bez ograniczeń. Jedyną barierą jest zdrowy rozsądek kierującego.

Szacuje się, że w Polsce jeździ w tej chwili ponad 2000 quadów. Część z ich użytkowników zrzeszona jest w Polskim Stowarzyszeniu Czterokołowców – ATV Polska.

Cena nowego pojazdu, w zależności od pojemności silnika i przeznaczenia, waha się od 5 do 50 tysięcy złotych. Najdroższe są modele sportowe, wyposażone w silniki od motocykli crossowych. Niewiele tańsze bywają modele starszego typu, od których zaczęła się historia takich maszyn.

Quad na pustyni

Jazda quadem na początku nie jest łatwa, ale po kilku godzinach treningu można opanować najważniejsze umiejętności. Przede wszystkim balansowanie ciałem. Przy ostrym skręcie trzeba przenieść całe ciało w przeciwną stronę niż skręcamy – odwrotnie niż robimy to na motocyklu. Przy pokonywaniu wzniesień jadąc pod górę przesuwamy się do przodu, zjeżdżając – do tyłu.

Im szybsza jazda, tym kierowca powinien dalej widzieć, dlatego często stoi na czterokołowcu. Jeśli maszyna się przewraca, jedyna prawidłowa reakcja to… wyskoczyć jak najdalej.

Pojemności silników sportowych quadów nie odbiegają od drogowych standardów. Silniki najpopularniejsze – 350 i 450 centymetrów sześciennych – mogą jeździć na crossie do 170 km/godz, na żużlu 100 km/godz. Przy takiej szybkości trzeba doskonale opanować i technikę jazdy, i własny temperament.

Najtrudniejszy wyścig

Za oceanem odbywa się 80 procent najważniejszych zawodów quadów. Stamtąd pochodzi czołówka zawodników. Jednak w dwunastogodzinnym wyścigu terenowym organizowanym dla ATV, w Pont de Vaux koło Lyonu, sukcesy w ostatnich latach odnosili Francuzi. Największym osiągnięciem Polaków w tym wyścigu było zajęcie dwa lata temu 27. miejsca w klasyfikacji generalnej na 120 zespołów.